W ostatnich latach unijni urzędnicy wykazywali bardzo proste podejście do układów napędowych w ciężarówkach – chciano promować każdy typ napędu, pod warunkiem, że będzie to napęd czysto elektryczny lub elektryczno-wodorowy. Teraz jednak zapowiada się na zmianę tego podejścia na nieco bardziej zdroworozsądkowe.
Jak donosi niemiecki magazyn branżowy „DVZ”, bardzo dobrze poinformowany w tematach unijnych, przełom pojawił się w Radzie Unii Europejskiej. Organ ten, złożony z reprezentantów rządów ze wszystkich krajów członkowskich, zaczął optować za zmianą polityki wobec ciężarówek elektryczno-spalinowych. Konkretnie chodzi tutaj o pojazdy z silnikami elektrycznymi, w których dodatkowy napęd spalinowy może służyć wydłużeniu zasięgu. Rozwiązanie to znane jest z języka angielskiego jako „range extender”.
Rada chciałaby objąć takie ciężarówki podobnymi przywilejami, jak pojazdy wyłącznie elektryczne. W praktyce mogłoby się to przełożyć na całkowite zwolnienie z opłat drogowych, a może nawet programy finansowych dopłat do zakupu. Mówiąc więc krótko, Rada chce zachęcić przewoźników do zakupu ciężarówek z „range extenderami”, uznając je za sensowny kompromis. Wszystko to było już omawiane podczas oficjalnych obrad i żaden z uczestników Rady nie wyraził wobec powyższego pomysłu wyraźnego sprzeciwu.
Jak natomiast mogłyby wyglądać takie samochody? Tutaj doskonałym przykładem jest Scania 23G EREV (na zdjęciu), która przechodziła w ubiegłym roku testy w niemieckiej firmie DHL. Pojazd ten został wyposażony w silnik elektryczny o zasięgu około 300-350 kilometrów, a także w niewielki silnik benzynowy o mocy 163 KM, służący za generator prądu i powiększający zasięg do 800 kilometrów.
