Warszawa
Lietuva, Vilnius
Thailand, Bangkok
China, Hong Kong
Poland, 00-511 Warszawa, Nowogrodzka 31/401

Wodorowe ciągniki MAN hTGX dla holenderskiego wojska – 700 bar w armijnym użytku

niedziela, 31 maja, 2026
Zdjęcia: Operationeel Ondersteuningscommando Land

Od wojskowych ciężarówek nikt raczej nie oczekuje przyjaznego dla środowiska charakteru. Wręcz przeciwnie, w wielu armiach świata panuje żelazna zasada, by zamawiać samochody ciężarowe w możliwie prostych wersjach. Holendrzy postanowili jednak iść zupełnie inną drogą, eksperymentując w wojskach logistycznych z najnowszymi technologiami.

Już w 2021 roku holenderska armia wywołała zaskoczenie, odbierając w pełni elektryczny ciągnik siodłowy DAF CF Electric. Teraz zaskoczenie może być natomiast jeszcze większe, jako że holenderscy wojskowi zdecydowali się na trzy pojazdy wodorowe. Konkretnie są to spalinowo-wodorowe ciągniki siodłowe MAN hTGX, które dopiero co trafiły do małoseryjnej produkcji.

Tutaj zrobię przerwę na wyjaśnienia, że hTGX to pierwsza i jak na razie jedyna spalinowa ciężarówka na wodór, jaka trafiła do oferty „wielkiej siódemki”. Pojazd ten wykorzystuje 16,8-litrowy silnik, będący zmodyfikowaną i rozwierconą wersją 15,2-litrowego turbodiesla. Do jego cylindrów trafia właśnie wodór, a nie olej napędowy, co pozwala wyeliminować emisję gazów cieplarnianych, a jednocześnie dalej korzystać ze sprawdzonych, mechanicznych rozwiązań.

Każdy MAN hTGX ma wydłużone podwozie, napęd 6×2 oraz specjalną wieżę za kabiną. Znajdują się tam zbiorniki na 56 kilogramów wodoru przechowywanego pod ciśnieniem 700 bar. Taka ilość pozwala przejechać około 600 kilometrów na jednym tankowaniu. Jeśli zaś chodzi o osiągi silnika, to mamy tutaj 520 KM mocy maksymalnej oraz 2500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. W stosunku do blisko 17-litrowej pojemności silnika nie wydaje się to wiele, a wszystko dlatego, że silnik spalający wodór ma rozprężony charakter i świece zapłonowe.

Co natomiast żołnierze zamierzają zrobić z tymi wodorowcami? Wszystkie trzy MAN-y będą służyły w 210. Kompanii Transportowej, tej samej, która odebrała niegdyś wspomnianego DAF-a na prąd. Ich zadaniem będzie transport ładunków drobnicowych, materiałów wojskowych oraz paliw między poszczególnymi jednostkami lub miejscami ćwiczeń. Będzie się to odbywało w warunkach pokoju, po drogach publicznych, z tankowaniem na cywilnych stacjach. W tym celu wojskowi odebrali już specjalne karty paliwowe, dające dostęp do stacji z wodorem.

Skoro mowa o wojskowym użytku, to pojawia się oczywiście jeszcze jeden temat. Mianowicie, czy pojazdy te można by bezpiecznie użytkować także w warunkach konfliktu zbrojnego? To niewątpliwie temat na poważną dyskusję, gdyż 56 kilogramów wodoru pod ciśnieniem 700 bar można potraktować jako potencjalną bombę na kołach. Z uwagi na ekstremalnie szybkie uwalnianie się energii z wodoru, wybuch takich zbiorników mógł zrównać pobliskie budynki z ziemią, a także wytworzyć kulę ognia o średnicy kilkudziesięciu metrów. Innymi słowy, zagrożenie byłoby tu znacznie wyższe niż w przypadku typowego zbiornika z olejem napędowym.

Dodatkowe wyjaśnienie dla dociekliwych

Istnieją dwa pomysły na wykorzystanie wodoru do napędzania samochodów ciężarowych. Zwykle mówi się o wykorzystaniu ogniw wodorowych, a więc urządzeń wytwarzających z wodoru energię elektryczną. Następnie energia ta musi zostać przekazana do baterii, by móc zasilić silnik elektryczny, ostatecznie odpowiedzialny za wprawienie pojazdu w ruch. Innymi słowy, mowa tutaj o zupełnie nowej technologii, opartej na mało sprawdzonych i niezwykle kosztownych podzespołach. Pomysł z silnikiem spalinowym na wodór – którym wyróżniła się firma MAN – ma natomiast stanowić dla tego prostszą alternatywę, mniej problematyczną we wdrażaniu do użytku. Z racji bazowania na zmodyfikowanym dieslu mamy tutaj bowiem wykorzystanie podzespołów, które są w branży doskonale znane. Wada jest jednak taka, że spalinowe silniki na wodór są mniej przyjazne środowisku niż ogniwa wodorowe, z racji wykorzystywania środków smarnych i wytwarzania w cylindrach tlenków azotu. Dlatego konieczny jest tu podobny osprzęt ekologiczny, jak w przypadku diesli Euro 6. Widać to po charakterystycznym katalizatorze, umieszczonym z prawej strony ramy MAN-a hTGX.

Udział: