Brazylijscy kierowcy ciężarówek stali się ostatnio w Europie istotnym tematem. To następstwo informacji o tym, że Brazylijczycy zaczynają pracować nie tylko w Portugalii i Hiszpanii, ale nawet w litewskiej Girtece . Tymczasem z samej Brazylii docierają doniesienia o tym, jak lokalne władze próbują zachęcić kierowców do pozostania w kraju.
Brazylijski rząd przyjął 17 czerwca przepisy, które wprowadzają płacę minimalną dla kierowców ciężarówek jeżdżących w transporcie dalekobieżnym. To ustawowe minimum zostało określone na 5000 reali, czyli równowartość około 3600 złotych. Jednocześnie, by pomóc przewoźnikom w poniesieniu tego kosztu, rząd wprowadził szereg dopłat dla firm transportowych, między innymi na rzecz zakupu nowych samochodów ciężarowych. Ponadto państwo narzuciło nowe, krótsze terminy płatności za transport, w przypadku najmniejszych firm ograniczone nawet do 3 dni.
Z europejskiego punktu widzenia te 5000 reali może wydawać się niewielką kwotą. W samej Brazylii wygląda to jednak inaczej, jako że tamtejsze zarobki są znacznie niższe, podobnie jak koszty życia, a przy tym rozwarstwienie społeczne okazuje się nieporównywalnie wyższe niż u nas. W efekcie te 5000 reali ma plasować kierowców ciężarówek w gronie 10-15 procent najlepiej zarabiających ludzi w kraju, co – zwłaszcza poza największymi miastami – zapewni naprawdę wysoki poziom życia. I właśnie to ma przekonać doświadczonych kierowców do pozostania w kraju, bliżej rodzin, zamiast udawania się na wielomiesięczne przerzuty po Europie.