Powyżej: Tajwan na mapie
W ostatnich tygodniach mogliście zauważyć, że liczba artykułów na stronie była mniejsza niż zwykle. Pozwoliłem sobie bowiem na pewien wyjazd, zwiedzając kraj, który oficjalnie nie istnieje, a mimo to od kilku lat nie schodzi ze światowych nagłówków, odgrywa wyjątkowo istotną rolę w nowoczesnym przemyśle i stanowi obiekt sporu między światowymi mocarstwami. Mowa tutaj o Tajwanie, około 24-milionowej wyspie na Oceanie Spokojnym, znanej też pod oficjalną nazwą Republika Chińska.
Zwiedzając Tajwan oczywiście nie mogłem powstrzymać się przed fotografowaniem samochodów ciężarowych. W ten sposób powstała mała galeria zdjęć, którą od razu zamieszczam poniżej. Możecie tam zobaczyć kilkadziesiąt przykładów tajwańskiego sprzętu, w tym większości ciężkich zestawów z naczepami. Od razu też zapowiem, że dla wielu z Was może to być zaskakujący widok, z uwagi na mnogość znajomych nam pojazdów, reprezentujących typowo europejskie model. Dlatego dociekliwych zapraszam też do drugiej części tekstu, umieszczonej pod zdjęciami. Postaram się tam wyjaśnić, czym w ogóle jest Tajwan i jak wpłynęło to na drogowy krajobraz.































Chcąc zrozumieć specyfikę Tajwanu – w tym zarówno doniesienia trafiające na co dzień do mediów, jak i charakter ciężarówek z powyższych zdjęć – konieczny jest dłuższy przegląd historyczny. Możemy zacząć go pod koniec XVII wieku, gdy na wyspie zakończył się okres europejskiego kolonializmu i na ponad 200 lat Tajwan został przyłączony do pobliskich Chin. To też sprawiło, że wyspa została zdominowana przez Chińczyków, a rola rdzennej ludności została zmarginalizowana. Niemniej Chińczycy mieli spore problemy z utrzymaniem silnej władzy na wyspie, zarówno przez lokalne powstania, jak i przez zagrożenie ze strony sąsiedniej Japonii. Chiński okres zakończył się więc w 1895 roku, gdy Tajwan został przejęty właśnie przez Japończyków. Ci również zmagali się z powstaniami i rozruchami wewnętrznymi, ale ich władza była na tyle silna, by poddać wyspę szerokiej modernizacji. Rozwinęli nowoczesne szkolnictwo, dokonali wielkich inwestycji infrastrukturalnych, a także napędzili rozwój przemysłu. To japońskie władanie utrzymało się aż do 1945 roku, gdy Japonia przegrała II Wojnę Światową i Tajwan znowu trafił do Chin. Sytuacja niemal natychmiast się jednak skomplikowała, jako że w Chinach trwała wojna domowa między rządem a komunistami. Na kontynencie komuniści zdołali tę walkę wygrać, ale na Tajwanie władza rządowa się utrzymała. Dlatego w 1949 roku – a więc zaledwie cztery lata po odejściu Japończyków – doszło więc do kolejnej zmiany. Chiński rząd uciekł z kontynentu na Tajwan, wraz z dwoma milionami żołnierzy, urzędników oraz uchodźców.
Ta wielka ucieczka wywołała wojnę między Chińską Republiką Ludową, czyli nowouformowaną władzą na kontynencie, a Republiką Chin, czyli starą władzą, która utrzymała się na wyspie. Otwarte walki trwały aż do 1958 roku, a następnie spór przybrał charakter bardziej pokojowy. Tajwan utrzymał przy tym niezależność, a początkowo zachował nawet wysoki status międzynarodowy, między uznawanym za legalną reprezentację całych Chin. Niemniej i tutaj zaczęły pojawiać się zmiany, z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, rząd na Tajwanie miał charakter mocno nacjonalistyczny i pozwalał sobie na brutalne zwalczanie opozycji. Choć więc początkowo znaczna część świata, w tym zwłaszcza mocarstwa zachodnie, stała po stronie Tajwanu, poparcie dla tego państwa zaczęło w pewnym momencie spadać. Drugim czynnikiem było natomiast wzmocnienie się Chińskiej Republiki Ludowej, która z czasem mogła sobie pozwolić na wdrożenie nowej polityki międzynarodowej, zwanej „polityką jednych Chin”. Zgodnie z nią, państwa chcące utrzymywać relacje z Chińską Republiką Ludową nie mogły utrzymywać oficjalnego uznania dla Republiki Chin z Tajwanu. W efekcie, na początku lat 70-tych, oficjalne uznanie dla Tajwanu cofnęły Stany Zjednoczone, Japonia, a następnie niemal cała reszta świata. Stan ten utrzymuje się do dzisiaj i obecnie Tajwan uznawany jest za państwo przez zaledwie 12 krajów, w większości bardzo małych lub mało znaczących.
Fakt, że Tajwan stał się krajem nieuznawanym, nie zatrzymał jednak jego rozwoju. Kraje zachodnie powszechnie utrzymały swoje przedstawicielstwa na wyspie, choć zamiast ambasad noszą one miano domów promocji handlu lub kultury. Co więcej, pół wieku japońskiego władania pozostawiło dobrze rozwinięty system edukacji, włącznie z uczelniami wyższymi, a także bliskie kontakty handlowe z firmami z Japonii. W połączeniu z kilkoma trafnymi decyzjami gospodarczymi, pozwoliło to Tajwanowi rozwinąć bardzo nowoczesny przemysł. To natomiast prowadzi nas do dzisiejszej sytuacji, gdy Tajwan jest niekwestionowanym liderem światowej produkcji półprzewodników. Powstaje tam nawet 60 procent układów scalonych, w tym 90 procent tych najbardziej zaawansowanych. I dlatego też rywalizacja o wyspę stała się tematem nie tylko symboliczno-historycznym, ale też gospodarczym.
Cała ta historia – opisana oczywiście w ogromnym skrócie – uczyniła z Tajwanu niesamowitą mieszankę. Widać to także w samochodach ciężarowych, wszak, jak wiadomo, transport drogowy może stanowić doskonałe zwierciadło gospodarki. Zacząć możemy tutaj od tego, że Tajwan zamieszkały jest przez Chińczyków i mówi się tam po chińsku. Na drogach spotkamy jednak ledwie garstkę chińskich pojazdów, czy to osobowych, czy też ciężarowych. Władze Tajwanu przeciwdziałają bowiem importowi cenniejszego sprzętu z Chińskiej Republiki Ludowej, co oczywiście wynika z trwającego od 1949 roku konfliktu. Początkowo ograniczono to zasadą, że sprzęt z ChRL może trafiać na Tajwan, ale tylko jeśli będzie na wyspie montowany. Stąd wyjątek z powyższych zdjęć, jakim jest grupa chińskich Sitraków i Fotonów w zielonych barwach. Kilka lat temu tajwański monter tych pojazdów zwyciężył w przetargach dla tajwańskiej poczty, osiągając dzięki wyjątkowo niskim cenom. Dzisiaj jednak taka sytuacja nie będzie już możliwa, gdyż Tajwan dodatkowo zaostrzył swoje przepisy, wymagając nie tylko, by samochody z ChRL były montowane na wyspie, ale też miały co najmniej 35 procent tajwańskich części.
O ile chiński sprzęt jest w dużej mierze zabroniony, to sprzęt japoński zrobił na wyspie gigantyczną karierę. Kto był w Japonii i pojedzie na Tajwan, ten od razu zauważy, jak ogromna jest liczba podobieństw między tymi miejscami, od przedmiotów codziennego użytku, po rozwiązania infrastrukturalne. W ogromnej mierze dotyczy to także samochodów, w tym także ciężarówek, choć pojawia się przy tym pewien haczyk. Otóż na Tajwanie jeździ się po prawej stronie, przez co wiele samochodów z typowo japońskiej oferty, przystosowanych do ruchu lewostronnego, nie może być tam oferowanych. Poza tym Tajwan ma inne przepisy pojemnościowe niż Japonia, nie promując aż tak bardzo aut z małymi, około 0,7-litrowymi silnikami. W efekcie Japończycy oferują na wyspie modele bardziej światowe, często przeznaczane też na Europę, a także auta z rynków Azji Południowo-Wschodniej, często mające dosyć budżetowy charakter. Wszystko to sprawiło, że „japończyki” zalały tajwańskie drogi, ale nie zdominowały ich całkowicie, pozostawiając miejsce dla trzeciej grupy.
Ta trzecia grupa to samochody z Europy. Tutaj dochodzimy do wspomnianego faktu, że choć kraje europejskie cofnęły uznanie dla Tajwanu, utrzymały z nim więzi gospodarcze. W efekcie państwa Unii Europejskiej mają być dzisiaj głównym źródłem bezpośrednich inwestycji zagranicznych na wyspie. Przykładem z ostatnich lat może być chociażby otwarcie na Tajwanie zaawansowanej montowni marki DAF. W zamian za to Tajwańczycy chętnie sięgają po sprzęt z Europy, a nawet uznali wiele unijnych norm homologacyjnych oraz ekologicznych, ułatwiając na przykład sprzedaż samochodów. Poza tym trzeba podkreślić, że Tajwan jest krajem bogatym, zwłaszcza po uwzględnieniu siły nabywczej jej mieszkańców, przez co Tajwańczycy stali się klientami bardzo wymagającymi. Dlatego w tych częściach motoryzacyjnego rynku, w których europejski sprzęt okazuje się bardziej zaawansowany, bardziej komfortowy lub po prostu bardziej atrakcyjny, od japońskiego, masowo postawiono tam na produkty z naszego kontynentu. Efekt widać przede wszystkim wśród ciągników siodłowych oraz ciężkich podwozi pod zabudowy, które w wydaniu europejskim niewątpliwie są bardziej przyjaznym sprzętem niż modele japońskie. Da się też zauważyć pewne zainteresowanie europejskimi autami dostawczymi, z Volkswagenami Transporterami kompletnie dominującymi dostawy dla pogotowia ratunkowego, a nawet z pewną popularnością Iveco Daily, znacznie przerastającego azjatyckie auta dostawcze.